Coś więcej niż zawodowstwo…

Niegdyś głównym celem osób uprawiających bieganie była poprawa sprawności i wytrzymałości fizycznej. Obecnie dla biegaczy amatorów to nie tylko hobby, ale przede wszystkim styl życia, często nieróżniących się od zawodowych sportowców.

W dzisiejszych czasach, nikt już nawet nie próbuje podważać niewymiernych korzyści płynących z uprawiania biegania. Nieomalże na pamięć amatorzy biegowego szaleństwa znają jego profity. Poprawa sprawności, wytrzymałości, silniejsze serce i płuca oraz mniejsze ryzyko chorób układu krążenia i co oczywiste szczupła sylwetka, zachęca coraz więcej osób do trenowania tego sportu. Co więcej eksperci uważają, że osoby uprawiające tą dyscyplinę aerobową, mają mniej stresu i lepsze samopoczucie.

Trzeba przyznać, że jogging nadal nie jest jeszcze tak popularny w kraju nad Wisłą jak w Stanach Zjednoczonych, ale i tak amatorskie bieganie zbliża się coraz bardziej do zawodowego, o ile już to się nie stało. Każdy, kto spróbował tego sportu, zetknął się również z przeróżnego rodzaju planami treningowymi, ściśle określającymi tryb życia zawodnika. Osoby uprawiające bieganie, często dostosowują swoje służbowe i prywatne obowiązki do zajęć sportowych. Zmieniają swój styl żywienia, wprowadzają diety, kupują w pełni profesjonalny sprzęt biegowy, a nawet stosują różnego rodzaju używki przeznaczone dla zawodowych sportowców, bywają również przypadki, w których ludzie zrywają z nikotynizmem, czy też alkoholizmem, tylko dla jednego celu.

Czasy, w których maraton pokonywali jedynie profesjonalni zawodnicy przeszły już dawno do lamusa. Dziś ten wydawałoby się morderczy dystans pokonać może, nieomalże każdy. Bieganie uprawiają zarówno starsi jaki i młodsi, bez ograniczeń wiekowych. Prawie w każdej większej miejscowości odbywają się choć jedne zawody biegowe w ciągu roku. Na starcie zmagań bardzo często w jednej linii stają zawodnicy, dla których jest to sposób na zarabianie pieniędzy, jak Ci, którzy biegają po pracy. Niekiedy bywa tak, że przez większość trasy biegną oni, jak równy z równym.

Powoli zbliżamy się do czasów, w których widok biegnącej osoby nie wzbudza już uśmiech na twarzy, wręcz przeciwnie podziw i zazdrość. Jogging uprawiają już nie tylko osoby ze szklanego ekranu, które mody na bieganie doświadczyły podczas pobytów za granicą, ale zwykli wyjadacze chleba. Choć nie ulega wątpliwość, że to właśnie idole z telewizji sprawili, że „truchtaniem” zainteresowała się spora rzesza osób. Rezygnacja z zawodów, zmiana planów treningowych często u biegaczy wyzwala złość. Bieganie to dyscyplina sportowa, od której można się uzależnić. Osoby, które na jakiś czas porzucają ten sport, szybko wracają do jego uprawiania.

Często podczas zawodów wielu biegaczy, w myślach zastanawia się po co właściwie to robi, po co to zmęczenie i ogromny wysiłek. Zdarza się, że po zawodach chowają oni swój dres i buty do szafy. Myśli jednak o kolejnych zawodach i możliwości pobicia rekordu życiowego, a może przede wszystkim zwycięstwo z własnymi słabościami sprawia, że powracają do treningów i „spartańskiego” życia. Należy wtedy sobie zadać pytanie: czy to już zawodowstwo? Nie, to raczej miłość do tego sportu.

Amatorskie bieganie w wielu przypadkach jest czymś więcej niż zawodowstwem. Ludziom, którzy biegają po pracy nikt nie da pieniędzy na wyjazd na zawody lub opłatę startową, sami też muszą sobie zakupić odpowiedni sprzęt. Takie osoby są cichymi bohaterami, być może nigdy nie staną na podium żadnego z biegów, a nawet nie będą w czołówce, ale to właśnie oni tworzą klimat tego sportu. Nie chodzi tu o jakieś potępienie profesjonalnych zawodników, a jedynie zwrócenie uwagi na fakt, iż prawdziwymi gwiazdami są te osoby, które zazwyczaj stoją gdzieś z boku, w cieniu kamer i fleszy aparatów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *