Come back…

Powroty bywają trudne, choć nie zawsze, ten ma być inny… Dlaczego? Bo do czegoś coś przyjemne, dające satysfakcję i radość… do regularnego biegania.

Moja przygoda z bieganiem zaczęła się dość niewinnie i niespodziewanie. W oficjalnych zawodach debiutowałem w roku 2007, kiedy to na biegaczy patrzyło się z politowaniem. Pierwszy start to zawody w Łomiankach w ramach akcji „Polska Biega” na trzy kilometry, który zakończyły się sporym sukcesem, bo czwartym miejscem, wyprzedzając kilku młodzieżowych kadrowiczów w pięcioboju nowoczesnym. Później było kilka startów, przeplatanych różnymi przerwami.

Przełomowy okazał się rok 2009, kiedy to bieganie stało się bardzo regularne i wreszcie 2010 rok, kiedy to startowałem niemal każdego miesiąca, a zwieńczeniem było zwycięstwo w klasyfikacji generalnej (w kategorii wiekowej) Grand Prix Żoliborza. Całkiem nieźle, było również w kolejnym roku, ale jednak z nieco mniejszą częstotliwością. Niestety, z czasem zarzuciłem treningi, robiąc raz po raz „szarpane” powroty.

Coś we mnie jednak pęka, a przeszłości biegowej nie da się oszukać i wraca potrzeba ciągłego, tak oto znowu jestem. Wracam na biegowego ścieżki, choć tak naprawdę nigdy z nich nie szedłem, bo nie uczestnicząc czynnie w zawodach, sam często je organizowałem, czego rzecz jasna nie zarzucam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *